„Cudowny chłopak” (2018), reż. Stephen Chbosky

Kolejna minirecenzja i kolejny film o dzieciach, dzieciństwie, dojrzewaniu. Tendencja kina czy może mój nastrój ducha? Nie mam pojęcia. Ważne, że „Cudowny chłopak” to produkcja warta uwagi, lecz niedorównująca moim tekstowym poprzednikom.

Najnowsza produkcja Chbosky’ego to adaptacja powieści R.J. Palacio, opowiadająca o Auggiem – małym chłopcu cierpiącym na syndrom Treachera Collinsa, który objawia się w głównej mierze znaczną deformacją twarzy. Udźwignięcia tejże roli podjął się Jacob Tremblay, którego kojarzyć możecie z fantastycznej roli w „Pokoju”. Tu sprawdził się dobrze, aczkolwiek bardziej od jego umiejętności aktorskich do jego postaci przyciągała niesamowita praca charakteryzatorów, przez których byłem święcie przekonany, że na ekranie widzę chłopca autentycznie cierpiącego na rzadką wadę genetyczną. W obsadzie towarzyszyli mu m.in. Julia Roberts, Izabela Vidovic i znakomicie odnajdujący się w roli zabawnego ojca Owen Wilson. (Na krótkie cameo wpadła nawet Sonia Braga!)

Ale wróćmy do historii. Fabuła rozpoczyna się zaraz przed pierwszym dniem roku szkolnego, a kończy się na rozdaniu świadectw. Obserwujemy więc pierwsze zetknięcie się Auggiego ze szkołą, rówieśnikami, no i po prostu prawdziwym życiem, które jak łatwo się domyślić, dla takiego chłopaka łatwym nie jest. Tu jednak pojawia się niespodzianka, bo scenariusz nie poprzestaje na historii chłopca. Nagle poświęca się epizod jego starszej siostrze, która cierpi z powodu braku uwagi ze strony rodziców i odrzucenia przez jedyną przyjaciółkę. Później zaś segment oferuje się również i rzeczonej przyjaciółce, by poznać jej motywy itd., itd.. Film stara się pokazać, że każdy medal ma dwie strony i tworzenie wyobrażeń na temat danej sytuacji, obserwując ją tylko z jednej perspektywy jest bardzo ograniczające. To spora zaleta, ale aż dziw więc, że przy takim podejściu nie zdecydowano się na oddanie kawałka filmu głównemu antagoniście w postaci perfidnego dzieciaka z bogatej rodziny. „Cudowny chłopak” niestety w całości cierpi na syndrom rozdrobnienia, porzucając wątki lub kończąc je tak prędko i tak niedbale, że zwyczajnie ich żal, do tego często okraszając je dialogami nienaturalnymi na tyle, że człowiek zastanawia się czy scenarzyści przebywali w ostatnim czasie w pobliżu dzieci. Karmiąc nas kolejnymi wątkami i przekazywanymi wprost metaforami, film sam łapie o kilka sroczych ogonów za wiele.

Reżyserii oryginalnie miał się podjąć Paul King, ale zrezygnował by swój czas i zmysł artystyczny poświęcić na „Paddingtona 2” (chwała mu za ten film!). Jestem niezwykle ciekawy, co zrobiłby on z „Cudownym chłopakiem”, bo i Chbosky pozwolił sobie na parę fantastycznych wtrętów w postaci choćby Chewbacci, pojawiąjącego się za sprawą imaginacji chłopaka. Moja ciekawość nie jest jednak napędzana tym, że stanęło przede mną marne kino. Skądże znowu. Po prostu czuć, że dałoby się to zrobić lepiej, albo poprzez skupienie się na mniejszej ilości elementów, albo poprzez wydłużenie metrażu o godzinę. Niemniej jednak „Cudowny chłopak” to kino, które przypomina o różnych etapach dorastania i związanymi z tym problemami, uczuciami i rozterkami. Przyznaję, że dla 20-letniego faceta była to mała, wzruszająca powtórka i podsumowanie z wielu epizodów z mojego życia – oczywiście nie bezpośrednio, ale poprzez nawiązania i podobieństwa (na samo wspomnienie o tym, że biednego, głównego bohatera, kochającego kosmos, koleżanka siostry nazywała Major Tom, zaczynam się rozklejać). Dlatego też niedobrze byłoby historię małego Auggiego zignorować. Niekoniecznie musicie pędzić do kina, ale jeśli za pół roku nie będziecie wiedzieli jak spędzić wieczór, a jakaś stacja telewizyjna zaoferuje Wam seans „Cudownego chłopak”, złapcie przyjaciela i spędźcie razem przyjemny rok szkolny z Auggiem.

OCENA: 6/10

/R

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s